
2026-04-09 16:27:56
Amerykanie są nie tylko misjonarzami lecz także
anabaptystami. Ponieważ przegapili pierwszy chrzest
marzą o tym by ochrzcić wszystkich i wszystko po raz
drugi. Wszyscy anabaptyści są sekciarzami czasem nawet
niebezpiecznymi Amerykanie również tego nie uniknęli.
Jean BAUDRILLARD
W tym roku Stany Zjednoczone AM odchodzić będą 250 lat swej niepodległości. Ktoś wyliczył, ze w ciągu tego ćwierć tysiąclecia swojej historii Amerykanie jedynie przez ok. 30-35 lat nie prowadzili jakiejś wojny, nie atakowali swoich sąsiadów, nie interweniowali by spowodować zmianę władzy bądź „nieść innym wolność” (wedle swego mniemania i interesu), nie prowokowali do przewrotów wojskowych itd. Już w 36 lat po ogłoszeniu Deklaracji Niepodległości (1776) zaatakowali dzisiejsze tereny Kanady w okolicy Jeziora Eire zajmowane wówczas przez Brytyjczyków, wspomaganych przez Mohawków, członków lig irokeskiej. Wówczas po raz pierwszy błysnął talentem i cechami przywódczymi słynny wódz Tecumseh przyczyniając się do porażki Amerykanów pod Queenston Heights (13.10.1812).
Warto jednak spojrzeć na tę agresywność, roszczeniowość, misyjność i poczucie prymatu wobec innych kultur, wartości czy zasad z innego punktu widzenia niż jest to powszechnie czynione w próbach spojrzenia na aktualną, ale i na całość, polityki Ameryki. Trzeba sobie przypomnieć, że założycielami Ameryki byli wychodźcy z Europy, przeważnie prześladowani przez katolików, związani z protestantyzmem bądź konfliktami wewnątrz samych denominacji protestanckich. Jednak obliczem mas pierwszych imigrantów była najszerzej rozumiana doktryna Jana Kalwina i związana z nią idea purytańsko rozumianej predestynacji. Taka wersja jej rozumienia zakłada, że już w chwil narodzin ludzie są przeznaczeni do zbawienia bądź potępienia. Taka interpretacja chrześcijańskiej bądź co bądź tezy o predestynacji jest zmotywowana starotestamentową sentencją o narodzie wybranym, zdobywającym obiecaną i daną przez Boga ziemię w Kanaanie (m.in. Księga Powtórzonego Prawa 7, 7 czy Księga Rodzaju 28,14-15).
Te starotestamentowe tezy odniesione do Izraelitów i ich zdobyczy terytorialnych, św. Paweł z Tarsu, swego czasu gorliwy faryzeusz i zasadniczy twórca Kościoła powszechnego, przeniósł do wspólnoty chrześcijańskiej co w trakcie 1 tysiąclecia n.e. umacniania się wszechwładzy Kościoła i materializacji doktryny weszło do kanonu rozumienia „wybrania” przez chrześcijan. W oparciu o tę zasadę m.in. z początkiem 2 tysiąclecia poszły z Europy krucjaty krzyżowe do Palestyny jako Ziemi Świętej przeznaczonej „wybranemu narodowi” przez chrześcijańskiego Boga.
Naród wybrany niesie sobą następujące przesłanie: Ziemia Obiecana a także Apokalipsa która wygubi złych, a pozostawi jedynie wiernych i dobrych wyznawców, a potem zapanuje biblijny Eden. Nasz i tylko dla nas przeznaczony Eden, to wizja świata i ludzkości w ekstremalnie antynomicznej wersji. To wszystko znajdujemy w ewangelikanizmie czyli ruchach pentekostalnych i kościołach tak charakterystycznych dla religijności amerykańskiej, eksportującej swe produkty na cały świat niczym inne produkty w ramach transferu kulturowego, którego obiektem są instytucje, normy, wartości, zwyczaje, zachowania, techniki, symbole czy obrazy faktyczne lub symboliczne. Wpływ kultury amerykańskiej, której częścią jest właśnie religijność ewangelikańska, na inne kultury łączyć wypada z hegemoniczną pozycją Stanów Zjednoczonych. To en bloc zjawisko negatywne, gdyż glajchszaltuje kulturę ogólnoludzką. Tym jest też w jakiejś części ruch MAGA.
Taka forma kultu religijnego i praktykowanie wiary religijnej nigdy nie pozbędzie się przyrodzonej skłonności do degradowania innych wartości życia i kultur. Gdy wiara religijna wzbogacona zostaje o bezwarunkowe uznanie kultury w jakiej powstała i z którą się utożsamia za najsubtelniejszy i najznakomitszy wytwór człowieka dany mu od jego Boga, wtedy musi być elementem służącym w najszerszym znaczeniu dominacji nad inną niż wybrani, osobą ludzką. Obca takiej kulturze i takiej religii jest pokora, tolerancja, wolność i równość, a więc te idee, które winne być immanencją chrześcijaństwa i kultury budowanej od 2000 lat na tej bazie w skali świata jako „uniwersum”. Te wartości legły również u podstaw Oświecenia i całego jego dorobku. Jeśli ktoś uznaje siebie za wybranego przez Boga, tym samym pozycjonuje siebie jako lepszego od innych, tych pozostających poza środowiskiem wybranych, predestynowanych do czynienia misji w imieniu dobra.
Tego typu religijność, fanatyczna, poddająca się totalnie irracjonalnym, autorytetom, nawiedzonym guru, samorodnym Mesjaszom i radykalnemu, pozbawionemu realizmu, kaznodziejstwu prowadzi zawsze do dramatów i tragedii. Wystarczy tylko wspomnieć co wydarzyło się w Waco (Teksas) z udziałem sekty Gałąź Dawidowa stworzonej przez Dawida Koresha czy masakrę w Gujanie jaka spotkała członków zboru Świątynia Ludu Uczniów Chrystusa Jima Jonesa. To najbardziej spektakularne przykłady sekciarstwa i religijnego obłędu amerykańskiej proweniencji.
Zdobywając szerokie wpływy na świecie (to z denominacji chrześcijańskich najszybciej przyrastające wyznanie – obecnie wyznawców tej galaktyki różnych kościołów, sekt czy zborów jest ok. 0,5 mld) staje się ewangelikanizm jednym z przykładów postępującej, tu akurat w wymiarze specyficznego rozumienia religijności, amerykanizacji planetarnej kultury ogólnoludzkiej. To coś jak dżinsy, westerny, Hollywood, amerykański styl życia, jankeski pęd do indywidualnego sukcesu czyli subiektywizacja spojrzenia na realia otaczającego świata, budujące ciągle mit Ameryki jako raju na Ziemi. To także egzemplifikacja amerykańskiego utopizmu który zawsze rośnie w siłę gdy umacnia się hegemonia amerykańska i poczucie jej mocy sprawczych. Od Reagana i upadku ZSRR - kult zwycięstwa nad Imperium Zła to typowy przykład apokaliptyki - Ameryka mówi językiem Apokalipsy czyli Bóg jest z nami, jesteśmy narodem wybranym a „ziemię dał nam Pan w posiadanie”. Czyli panowanie nad nią. Taki język i mentalność charakteryzują się zawsze poczuciem radykalnej antynomii dobra i zła, prozelityzmem, dogmatyzmem i moralizmem. To wszystko znajdujemy w ruchach ewangelikańskich tak charakterystycznych dla religijności amerykańskiej, eksportującej swe produkty na cały świat.
W świetle dokonań Ameryki w ciągu ostatnich dekad, ich imperialnej polityki, agresywnej, pełnej pychy oraz buty w narracji przekazywanej światu, należy przypomnieć myśl 3 prezydenta USA, Thomasa Jeffersona który przed śmiercią zauważył: „Doprawdy drżę o mój kraj, jeśli pomyślę, że Bóg jest sprawiedliwy”.





